Zayn:
Wychodząc z domu myślałem o Harry'm i o mnie, a potem o Louisie i Harry'm, którzy siedzą prawdopodobnie teraz na łóżku Louis'a i wpychają sobie nawzajem język do ust. Gdy tak myślałem o tych dwóch...Nie zauważyłem nawet kiedy ta dziewczyna podeszła do mnie i zaczęła do mnie mówić.-Słucham- zacząłem po "transie" w którym byłem.
-Pytałam czy nic ci nie jest- zaczęła cicho.
-Nie, to znaczy tak, ale nie znam cię więc.
-A tak oczywiście, rozumiem.
-A ty czemu jesteś taka smutna- zapytałem.
-Bo chodzi o to, że nie, że nie mam chłopaka na imprezę charytatywną na którą wybieram się jutro- powiedziała nieśmiale -a powiedziałam, że przyjdę z kimś mojej szefowej, ponieważ jeszcze godzinę temu miałam chłopaka, który powiedział mi cytuję "Nie jestem gotowy by być z taką osobą jak ty" i poszedł do dziewczyny, która stała przy basenie bo w tedy byliśmy w hotelu z którego właśnie idę- powiedziała i wskazała na walizki, które leżały na ziemi.
-To czujemy się podobnie- powiedziałem- Nazywam się Zayn.
-Miło mi jestem Agnes- powiedziała i uśmiechnęła się do mnie więc odwzajemniłem tym samym.
-A mam pytanie.
-Tak.
-Masz może ochotę na kawę- zapytałem.
-Jasne czemu nie tylko pozwolisz, że schowam walizki do auta.
-Pewnie, mam nadzieję, że będę mógł ci pomóc.
-Tak dzięki.
-Cała przyjemność po mojej stronie- powiedziałem i zrozumiałem, że ta dziewczyna jest o wiele lepsza od każdego chłopaka z jakim się przyjaźniłem czy też chodziłem wtedy nawet zapomniałem o Harry'm i Louis'ie.
Agnes:
Podchodząc razem z Zayn'em do auta myślałam o tym, że jak na chłopaka którego poznałam przed paroma minutami to jest bardzo uroczy i na dodatek bardzo przystojny.-Dzięki- powiedziałam, gdy wsadził moją walizkę do auta.
-Nie masz za co to przyjemność donieść walizki tak pięknej dziewczynie.
-Jasne nie żartuj sobie.
-Nie żartuje to prawda.
-Tak zresztą nie ważne idziemy na tę kawę czy nie?- zapytałam cała zarumieniona.
-Tak chodźmy więc- powiedział i puścił mi oczko.
-Ale ty jesteś.
-No jaki?
-Nie ważne.
-Ważne.
-Nie.
-Tak.
-Nie.
-Tak.
-Nie.
-Tak.
-No dobra chcesz wiedzieć.
-Bardzo.
-Ale ty jesteś sexy, zadowolony.
-To akurat wiem nie musisz mi mówić- powiedział Zayn z bananem na tważy.
-No skromnością to ty nie grzeszysz, wiesz.
-Wiem, wiem.
-No chociaż jedno- zaśmiałam się, a Zayn spojrzał na mnie jak by chciał mnie zabić, reszta droga do kafejki przebiegła nam dobrze w kafejce rozmawialiśmy i śmialiśmy się dużo. Takiego chłopaka bym chciała do końca życia mieć przy sobie.
-To gdzie mieszkała twoja siostra?
-Gdy jeszcze żyła na Star Street.
-A to blisko mnie, a ty gdzie mieszkasz?
-W tym momencie nigdzie.
-Aha to może przenocować cię do końca twojego urlopu.
-Nie nie trzeba poradzę sobie.
-Ale co ty wygadujesz to będzie dla mnie przyjemność.
-Naprawdę- zapytałam.
-Tak.
-Dziękuję- powiedziałam i żuciłam się mu na szyję.
-A ty czemu tak sam spacerujesz sam.
-Ponieważ mój kolega wystawił mnie i nie mogłem słuchać jego tłumaczeń i wgl.
-Aha to musi ci być smutno.
-No, ale ty poprawiłaś mi humor wiesz.
-Tak to się cieszę- uśmiechnęłam się do niego zalotnie, a on odwzajemnił mi tym samym.
-A może dała byś się zaprosić na randkę to znaczy na imprezę.
-Na imprezę nie koniecznie, ale na randkę bardzo chętnie- powiedziałam i się uśmiechnęłam, a on wziął mnie za rękę i poprowadził prost do "zacisznego" miejsca gdzie zaczęliśmy się całować.
Po paru minutach wsiedliśmy do auta i byliśmy przed domem Zayna i jego współlokatorów.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Oto rozdział trzeci nie jestem z niego szczególnie zadowolona i szczerze mówiąc nie wiem czy ktoś czyta tego bloga oprucz Agnes która dla tego, że jest taka miła wystąpi jako jedna z bohaterek. Pozdrawiam wszystkich, a szczególnie Agnes i moją siostrę, całuję mocno.
xoxoxo
Katherina
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz